Jesteś tutaj:

Zaduszki jazzowe z Brass Federacją

Data: 03.11.2022 r., godz. 12.26    505
"Misjonarze dęciaków" przyjechali z niewielkiej miejscowości położonej pod Radzyminem, czyli z Warszawy ;-)

Zaduszki jazzowe w Radzyminie osiągnęły pełnoletność i z tej okazji w Miejskiej Sali Koncertowej wystąpiła wyjątkowa formacja – rasowy brass-band, czyli zespół dęty, który trąbi i bębni muzykę inspirowaną Nowym Orleanem we współczesnym ujęciu. 


Brass Federacja wystąpiła w składzie:
Piotr Wróbel - suzafon
Maurycy Idzikowski, Artur Jargiło - trąbki  
Szymon Białorucki, Bartek Łupiński - puzony
Maciek Wojcieszuk - perkusja


Na repertuar koncertu XVIII Zaduszek złożyły się autorskie kompozycje Piotra Wróbla, założyciela zespołu, a także Szymona Białoruckiego i Bartka Łupińskiego. Zespół wydał już dwie płyty, a tę ostatnio wydaną pod tytułem „Poniatowski mosteczek” można było kupić po koncercie i uzyskać autografy muzyków.


Brassmeni – bo tak o sobie mówią – nie tylko grali, ale także śpiewali, a część numerów oprawili swoją autorską, oryginalną choreografią. I tak niespodziewanie zaczęli wchodząc na salę koncertową bocznymi drzwiami, przez widownię, kolejno – najpierw trio puzonista, suzafonista i perkusista z werblem, potem dwóch trębaczy, a na końcu puzonista solo. Grali tak, jak lubią: głośno, swobodnie, żywiołowo, bez dodatkowego nagłośnienia. Dzieła dopełniło efektowne oświetlenie sceniczne.


Przywitali zebranych w stylu zaduszkowym - pogrzebowym bluesem „Just a Closer Walk”. Piotr Wróbel, który zapowiadał poszczególne utwory, tak wyjaśniał powód, dla którego zaczęli od tego utworu: „Spotykamy się na zaduszkach. Gra dla Was formacja inspirująca się muzyką nowoorleańską we współczesnym ujęciu. A tam, gdy muzycy idą podczas uroczystości pogrzebowej na cmentarz, grają smutne, melancholijne, sentymentalne bluesy, a jak wracają, grają już na wesołą nutę. Pociągniemy teraz smutną nutę wykonując St. James Infirmary - blues Luisa Armstronga z 1928 roku. A następnie przejdziemy do czegoś weselszego. Zwyczajowo najczęściej jest to "When the Saints Go Marching In", ale my pójdziemy nieco dalej i zagramy melodię patriotyczną znaną już pod koniec XIX wieku pod tytułem "Glory, Glory, Alleluja" - swoiste połączenie funky i dixielanadu, tam gdzie blaszacy też się czują znakomicie.”


W kolejnych wejściach i zapowiedziach Piotr Wróbel m.in. zdradzał tajniki gry na instrumentach dętych blaszanych ilustrując opowieści prezentacjami muzycznymi. Opowiadał o trąbkach, puzonach, najdłużej zatrzymując się przy najmłodszym blaszaku, na którym sam gra, czyli suzafonie. Przybliżył też zebranym tradycję zaduszek jazzowych w Polsce: „Jazz w Polsce w latach 50. rozwijał się w przysłowiowych „katakumbach”, był oficjalnie zakazany. Poszukiwano daty, okazji, która umożliwiłaby zjechanie się, wspólną grę. Wielkanoc i Boże Narodzenie odpadały ze względów rodzinnych, 1 maja i 22 lipca ze względów ideowych. Jazzmani wpadli wtedy na pomysł, że będą to zaduszki! Pierwsze takie zaduszki odbyły się – według Jana „Ptaszyna” Wróblewskiego – w mieszkaniu państwa Fersterów w Krakowie. Skarżącym się sąsiadom można było wytłumaczyć, że po prastaremu „Dziady” się obchodzi, a milicji, jeśli by zajrzała, że to z rozpaczy po utracie kogoś bliskiego. Impreza była na tyle udana, że postanowiono się spotkać za rok.” Z czasem stało się to tradycją, rozlało się po innych miastach. Dziś mamy multum jazzowych koncertów i festiwali „okołozaduszkowych”. Niektórzy muzycy mogą zostać prawdziwymi „muzycznymi grabarzami” obsługując kilka koncertów organizowanych i pierwszego, i drugiego, i trzeciego, a często i w kolejne dni listopada. Radzymin – co podkreślił Piotr Wróbel - pozostał wierny tradycji i tu zaduszki od osiemnastu już lat odbywają się dokładnie w Dzień Zaduszny.


Brassowcy wykonali także wiele własnych kompozycji, takich jak Lovely Brass, Na nich, Smutas Novas 2 czy energetyczny Hot-Hop i Skwarosz Insparosz... Było i smutno-mgliście i radośnie-nowoorleańsko – wszyscy obecni na sali raczyli się blisko 1,5 godzinną ucztą muzyczną na najwyższym poziomie.


-> nagranie z fragmentem koncertu