Jesteś tutaj:

Malarskie partytury

Data: 09.04.2018 r., godz. 13.30    51
Wystawa Sergiusza Pyrka Perkowskiego została uroczyście otwarta. Dokonał tego Andrzej Skoczylas – artysta malarz, krytyk plastyczny i publicysta. Wernisaż uświetnił recital Włodzimierza Nahornego.
"Człowiek zawsze powinien czegoś szukać, dążyć, uczyć się. Inaczej życie byłoby nudne i pozbawiane tych chwil, które posiadają czar i urok. A tak przecież za nimi tęsknimy..."
To zarazem motto życiowe bohaterów wczorajszego wieczoru w Bibliotece w Radzyminie - Sergiusza Perkowskiego, Andrzeja Skoczylasa i Włodzimierza Nahornego - jak i refleksja, która się po tym wieczorze nasuwa.

Andrzej Skoczylas - kurator wystawy – wygłosił słowo wstępne. Wyjaśnił, że czyni to z kilku powodów. Został wskazany przez Autora wystawy, by to uczynił. Jest dyplomowanym artystą malarzem, wieloletnim działaczem społecznym w środowisku plastycznym, publicystą. Przez ponad trzydzieści lat był redaktorem czasopisma artystycznego SZTUKA. Wreszcie, jest sezonowym mieszkańcem radzymińskiej Rejentówki z dumą wyznającym patriotyzm lokalny. I cieszy się, że Sergiusz Perkowski wystawia swe osobiste, oryginalne malarskie obrazy partytur w Radzyminie.

Wprowadzenie do wystawy autorstwa Andrzeja Skoczylasa:
Sergiusz Perkowski pokazuje w Radzyminie kilkanaście obrazów. Widzimy na nich to, co pierwsze, „namacalne" - dwuwymiarowe przestrzenie pokryte farbami o określonej gamie i tonacji, zamknięte formatami płócien. Chwytają lub nie. To jest pierwsza warstwa strefy odbioru. Ważna, bo bywa migawkowa i ostateczna, ale bywa też, że staje się dopiero ramą, niewidzialną perspektywą otwierającą przed widzem, jak w sali koncertowej kolejność dźwięków, sumę bodźców wynikających z kolorów, kolorystyki gam barwnych, ich energii, rozładowań napięć. Autor tytułuje je jednak nieco przewrotnie i prowokacyjnie „Partyturami”. Nie widzimy przecież w jego obrazach dosłownych partytur, czyli zapisów graficznych nut dla odtwarzania muzyki, a mogłyby tak być. Dlatego malarstwo Perkowskiego jest NIEPRZEDSTAWIAJĄCE z zamysłu, z koncepcji, z wyboru sposobu komunikowania się ze światem. Jest trudne, niejako niszowe. Wymaga widza wyrobionego, otwartego, gotowego do rozważania czym jest sztuka, bo komunikowanie się z odbiorcą bez anegdoty, bez „znanego opowiadania o znanym", jest wkroczeniem na obszar innego, wyższego porządku. Wymyślonego, malowanego przez autora świata złocisto-pomarańczowych, gorących miejsc na płótnie, w opozycji do ostrych dramatycznych lodowatych kontrastów. Magii koloru wydobywanej dopiero z kontemplacji obrazu, nie „ danej" nam, lecz stale zdobywanej. Sugerowania nieskończoności koloru i jego odcieni obiecującej przeżycie piękna. Zastygłego w kadrze obrazu, zatrzymanej na zawsze chwili. Jakiego piękna? Dla każdego osobnego, tkwiącego w podświadomości jakiegoś „raju". Spotkania Nowego, Nieoczekiwanego, może czegoś transcendentnego. W kilku obrazach Sergiusza Perkowskiego, takie mam przekonanie, mamy szansę ten stan dostrzec, wychwycić i osiągnąć. Jest to wartościowe, wysokiej klasy malarstwo.
Tak jak malarz szuka i czasem znajduje, tak widz ma szansę podążając za jego intencją znaleźć w tym malarstwie spełnienie.


Otwarcie wystawy uświetnił recitalem Włodzimierz Narorny – słynny muzyk jazzowy, pianista, saksofonista, flecista, kompozytor i aranżer. Zagrał kilka utworów z cyklu płyt poświęconych polskim kompozytorom pt. Fantazja Polska (Treść lata, Próżno płakać, Fantazja Polska – utwory Chopina we własnej aranżacji) oraz z ostatniej płyty pt. Hope (I'll remember december, Jews, Kurpie – melodie ludowe we własnej aranżacji). Koncert zakończył – zagraną na bis – jedną z najpiękniejszych polskich piosenek wszechczasów – utworem „Jej portret”.

O kulisach powstania przeboju "Jej portret" (Jedynka)